Wojna i Uchodźcy – jaki to będzie koszt?

Wojna oznacza koszty - tu nie ma się co oszukiwać. Kto otrzyma za nią rachunek? O tym opowiadam w tym artykule.

W tym wpisie dowiesz się, dlaczego wojna = koszty oraz kto za nią zapłaci a kto na niej zarobi. Przeanalizuję jaki wpływ będzie miała aktualna sytuacja na finanse Twoje, moje i naszego państwa. Na koniec powiem Ci, co wojna oznacza dla naszych podatków… 

Jeśli nie masz czasu/ochoty na czytanie tekstu, lub po prostu lepiej przyswajasz wiedzę w formie audio/video, możesz obejrzeć film na ten temat tutaj


Najpierw ustalmy pewne fakty dotyczące wojny i uchodźców.

Zróbmy pewien audyt sytuacji. Bo na ten moment, czyli 31 marca 2022 r., wojna na Ukrainie trwa 36 dni. Do Polski trafiło już 2mln 400 tys. uchodźców, ludzi potrzebujących pomocy. Szacuje się, że będzie ich jeszcze więcej – myślę, że możemy założyć łącznie liczbę 5mln osób w ciągu najbliższych kilku miesięcy. Wiązać się to będzie z kosztem dla Polski i tutejszych podatników nie mniejszym niż 2 tys. zł miesięcznie na osobę. To oznaczać może łączną sumę 120 mld zł rocznie – skąd się bierze taka kwota? Otóż to wynik prostego działania – 5mln uchodźców x miesięczne koszty utrzymania 2.000 zł x 12 miesięcy… 


Teraz słowo na temat długu publicznego – czyli ciąg dalszy audytu sytuacji.

Zadłużenie naszego kraju wynosi prawie 1.150 mld zł. Dług sektora instytucji rządowych i samorządowych (czyli dług publiczny według definicji unijnej) wynosi już niemal 1.500 mld zł. To według oficjalnych danych Ministerstwa Finansów. Istnieje jednak coś takiego jak ukryty dług – owoc kreatywnej księgowości rządzących – w przeszłości wielokrotnie wskazywała na to Najwyższa Izba Kontroli. Trudno dokładnie powiedzieć jakie to sumy, ja zakładam jednak skromnie, że to przynajmniej kolejne 100 mld zł. 

Jeśli więc to wszystko podzielimy przez liczbę mieszkańców Polski, okazuje się, że dług każdego z nas wynosi 42.105 zł. Taki dług ma każdy Polak – emeryt, pracujący, bezrobotny, przedsiębiorca, student, uczeń, przedszkolak. Kolejne 1.500 mld oficjalnego długu to całkiem sporo, zwłaszcza, że oficjalnie zakładane dochody budżetu państwa na rok 2022 to 490 mld zł. 

Czy wyobrażasz sobie, jakie są odsetki od tego? – według założeń rządowych to 26 mld zł tylko za jeden rok 2022. Tyle rocznie nas kosztuje obsługa tak ogromnego zobowiązania, które władza tylko zwiększa nie pytając się nikogo z nas o zdanie! To tak, jakbyś miał firmę, a jej zarząd bez pytania Cię o zgodę zaciągał kolejne długi – i to nie na inwestycje. Czyli te pieniądze nie szłyby na generowanie dla Ciebie kolejnych pieniędzy. Jak byś zareagował, gdyby ten zarząd w ciągu powiedzmy… 7 lat zwiększył dwukrotnie dług Twojej firmy – tak, jak stało się z długiem naszego państwa? Znasz to uczucie? tak właśnie powinien czuć się każdy Polak i każdy powinien o tym wiedzieć. Każdy powinien też umieć patrzeć takiemu zarządowi – czyli władzy – na ręce… 

Poza tym, co powyżej, jest jeszcze coś takiego jak ukryty dług publiczny. Taki, który nie jest nigdzie wykazany – nawet w ramach kreatywnej księgowości rządzących. Chodzi tu głównie o przyszłe zobowiązania np. z tytułu emerytur i rent. GUS szacuje go co trzy lata, ostatni szacunek z 2018 roku opiewał na 5.000 miliardów, czyli 5 bilionów złotych. 


No dobrze – teraz w końcu powiem coś o podatkach…

Ale i tu na wstępie pozwól, że powiem Ci jakie jest tło i otoczenie tego w czym żyjemy. Bo nie wiem, czy wiesz, ale nasz aktualny system podatkowy opiera się na dogmacie koniunktury. To oznacza, że jego założeniem jest rosnąca gospodarka, rozkręcające się firmy, coraz większe ich przychody oraz wykazywane przez nie zyski finansowe i tym samym dochody będące podatkowym odpowiednikiem właśnie zysków, a wskutek tego coraz większe podatki dla kasy państwa… takie jak VAT, akcyza, czy podatki dochodowe. Chcesz dowodów? Proszę bardzo – w ustawie budżetowej na 2022 r. władza zakładała w grudniu roku 2021 udział podatku VAT w dochodach podatkowych państwa na 52%, akcyzy na 17%… PIT na 15% a CIT na 12%, pozostałych podatków odpowiednio mniej… Zakładane dochody podatkowe to ogółem 453.791 mld, w tym z VATu 237.412 mld, z akcyzy 79.092 mld, z PIT 69.410 mld, z CIT 53.896 mld.  

I tu jest pewien problem… Bo po pierwsze, moim zdaniem będziemy mieli spadek koniunktury związany z wojna u naszych sąsiadów. To oznacza realny spadek wpływów z podatków dla budżetu państwa. Jeśli założyć, że system podatkowy co do swej istoty pozostaje bez zmian. Co do tego ostatniego ja nie mam pewności, o czym przeczytasz na końcu tego artykułu. Mam tu na myśli rodzaje podatków, wysokość stawek, zwolnienia i preferencje oraz to, że dziś Polski budżet opiera się na podatku VAT + akcyzie, a dopiero potem podatkach dochodowych – które, jeśli koniunktura się rozkręca tak jak w ostatnich pewnie 2 dekadach – świetnie finansują kasę państwa. Co jeśli jednak wkradnie się dłuższa recesja…? Taki system staje się bardzo niewydolny – przychody budżetowe muszą spadać. Tym gorzej, jeśli temu spadkowi towarzyszyć będzie naprawdę istotny wzrost wydatków – o czym raz jeszcze teraz właśnie.  


Z czym wiąże się ten wzrost wydatków?

Wiadomo, że sfinansowanie różnych świadczeń dla uchodźców uciekających przed wojna musi odbyć się w istotnej mierze z podatków. Przykładem takich wydatków są np. zakwaterowanie, wyżywienie, opieka medyczna, 500+ itd. Związany z wojną spadek koniunktury w niektórych sektorach gospodarki spowoduje realny spadek dochodów budżetowych opartych na podatku VAT, akcyzie dopiero potem podatkach dochodowych. 

Oczywiście, może nadrobić to nasz koncern paliwowy sprzedając paliwo z zawyżoną marżą. Umówmy się jednak, że piszę to w kategorii żartu. Dlaczego dziś olej napędowy kosztuje na stacji około 7,65 zł… Czy nie jest tak, że pewien ważny Pan z pewnego koncernu paliwowego groził pewnej stacji paliw zerwaniem z nią umowy na dostawy paliwa bo sprzedawała „za drogo”? Nie powinien on teraz sam siebie ukarać? Czy nie jest tak, że skoro cena ropy jako surowca do produkcji paliw podrosła od stycznia o około 15%, ale obniżka VATu obowiązująca od 1ego lutego wynosi także 15% – to ceny paliw na stacjach powinny być na niezmienionym poziomie? Czyli, powiedzmy, 5,75zł? Dlaczego więc realnie cena diesla jest dwa złote wyższa… Czyż nie jest to ten dodatkowy zysk naszego narodowego koncernu? Czy, w obliczu faktu, że Polakom będzie coraz trudniej finansowo – jest to fair?

Na to pytanie zapewne znasz odpowiedź. Pewnie też potrafisz odpowiedzieć na pytanie – kto na tym wszystkim skorzysta… – na zakazie importu paliw od Rosji, dostawach broni w związku z wojną w Europie… myślę, że nie muszę wprost rozwijać teraz tego wątku… polecam go dalszym Twoim przemyśleniom… 

Okej powiesz wreszcie – miałem mówić o podatkach… proszę bardzo – ale połącz sam (połącz sama) pewne fakty, połącz kropki… jakie będą z tego wszystkiego Twoje własne wnioski?

Państwo potrzebuje więcej przychodów, znacznie więcej. Tak więc sięgnie do naszych kieszeni, do kieszeni naszych firm, szczególnie z sektora MŚP. W tym miejscu podzielę się z Tobą moimi wnioskami. 


Po pierwsze, zwiększą się drastycznie obciążenia podatkowe

i to takie, od których nie mamy ucieczki. Spodziewam się wzrostu stawek VAT, akcyzy, oraz nowego rodzaju podatków, czy danin, które tylko w nazwie różnią się od podatków. Masz już pewien tego przykład w polskim ładzie ze składką zdrowotną – bo stałą się ona de facto 9% parapodatkiem, który płacą (i płaczą) przedsiębiorcy, pracownicy, a nawet zleceniobiorcy. Całe szczęście jednak, że w Polsce są jeszcze doradcy podatkowi (choć z terminami u nich krucho) i ten zawód jest póki co legalny… potrafią oni doradzić przedsiębiorcom, jak podatków nie przepłacać. Pamiętaj jednak, jeśli jesteś jednym z nich, aby nie przeginać i optymalizować rozsądnie. 


Po drugie, moim zdaniem spadnie na nas coś w rodzaju podatków majątkowych, czy katastralnych.

To jednak będzie rozmyślnie wprowadzone, albo w narracji takiej, że to Ci bogatsi muszą teraz więcej dokładać się do systemu… albo w jeszcze innej niby uzasadnionej społecznie, podkreślam niby… w każdym razie ostatecznie zapłacą go wszyscy. Masz tu przykład – nawet jeśli tylko Ci bogatsi będą musieli taki podatek uiszczać powiedzmy powyżej pewnej liczby mieszkań, które mają na wynajem, czy majątku w ogóle – to realnie przełoży się to na wzrost cen choćby najmu. W końcu drożej będzie też dla tych biedniejszych, których na własne mieszkanie nie stać. Tak to po prostu działa. Reasumując ten wątek – będzie drożej dla wszystkich, podatki też się do tego przyczynią. 


Jest jeszcze po trzecie.

Chodzi tu o spadek usług, jakie niby zapewnia nam nasze Państwo. Zobaczysz, że tutaj też podzieje się konkretnie – chodzi o służbę zdrowia, szkolnictwo i wszelkie inne publiczne świadczenia dla nas.

Myślę, że to tyle na teraz. Nie wspominałem za wiele o samej inflacji zarówno w ujęciu finansowym, jak i właśnie podatkowym – a to dlatego, że może jeszcze na to przyjdzie czas… Mam nadzieję, że przytaczane przeze mnie dane, fakty i analizy pozwolą Ci nabrać więcej orientacji i po prostu przyczynią się do tego, że będziesz podejmował / będziesz podejmowała – rozsądne decyzje, nie tylko finansowe i podatkowe. Pamiętaj – zorientowani i przygotowani wyjdą z tego wszystkiego silniejsi. 

Tomasz Piekielnik.

Więcej wpisów:

Inflacja to też podatek.

Inflacja to też podatek.

Masz kłopot związany z inflacją? W tym wpisie powiem Ci ile ona nas będzie kosztować i jak możemy ten problem pokonać.

Chcesz być na bieżąco z nowymi wpisami?

Zapisz się do newslettera!

Zapisz się do Newslettera

Podaj poniżej swój adres email, aby dołączyć do Newslettera i uzyskać dostęp do mailingu, video oraz webinarów. 

Podając adres email dołączasz do mojego mailingu. 

Uwaga ważne!
Aby potwierdzić –
kliknij w przycisk w pierwszej wiadomości.
Jeśli wiadomość nie przychodzi, sprawdź foldery „spam” i „oferty”.

Dołączając do mailingu zgadzasz się też na otrzymywanie informacji o produktach i usługach moich serwisów: SzkolaPodatkow.pl, TomaszPiekielnik.pl, FundamentyBiznesu.pl takich jak ebooki, instrukcje, szkolenia online, kursy video. Administratorem Twoich danych osobowych będzie Tomasz Piekielnik prowadzący działalność gospodarczą w Opoczno (26-300) przy ul. Wierzbowej 5, NIP 7681641174. Przysługuje Tobie prawo do cofnięcia zgody, żądania wglądu do Twoich danych, wniesienia sprzeciwu co do ich przetwarzania, sprostowania, usunięcia i ograniczenia przetwarzania. Więcej informacji o tym jak przetwarzam Twoje dane znajdziesz na tomaszpiekielnik.pl/polityka-prywatnosci